![]() |
||
| |||
Recenzuje: Justyna Jaworska Własny pępek "Prowokacyjny dziennik szczęśliwej miłości, najbardziej intymna z książek pisarki" – reklamuje się Polka na odwrocie. Powyżej zdjęcie Gretkowskiej, całkiem sympatyczne i apetyczne, w koronkowym negliżu. Zdjęcie kończy się na wysokości biustu nie ukazując pępka autorki, a szkoda, w końcu to o pępek przede wszystkim chodzi. Centralna, że tak powiem, rola pępka w utworze Manueli Gretkowskiej ma sens podwójny. Po pierwsze – dosłowny: autorka spodziewa się córeczki, tytułowej Poli, a przy okazji pisze dzień po dniu pamiętnik ciążowy, naturalistyczny manifest brzucha. Po drugie – metaforyczny, bo oto okazuje się, że tak osobista, własna perspektywa jest siłą rzeczy szalenie narcystyczna. Nie bądźmy przy tym niesprawiedliwi, pępek pełni tu także funkcję soczewki czy peryskopu, zapatrzona weń pisarka dostrzega rzeczy bardzo nieraz ciekawe. Widać, że nie zmarnowała tych szczególnych dziewięciu miesięcy i wykorzystała odmienną, wyostrzoną wrażliwość do celnych obserwacji. A przecież nie zmienia to faktu, że książka obraca się wokół samej autorki, jej fizjologii, jej lęków, jej idiosynkrazji. W tym punkcie (pozostając przy metaforyce centrum) można uznać, że pisanie o sobie to oczywista i najlepsza z możliwych strategia, czegóż innego w końcu wymagać od dziennika, ulubionego gatunku wielkich egotystów? Można też uznać, że jest to strategia niebezpieczna, bo bardzo sugestywna. Czytelnik ani się nie spostrzeże, kiedy zostaje wciągnięty na orbitę krążącą wokół... wiadomo już czego. Niebezpieczeństwo polega na tym, że Polkę świetnie się czyta. Jest wartko i zabawnie napisana, liryczne opisy szwedzkiego zacisza (rodzice nienarodzonej Poli mieszkają pod Sztokholmem) przeplatają się z bystrymi notatkami z lektur i refleksjami natury ogólnej. Nad wszystkim niczym duch unosi się brzuch, a bezkompromisowa szczerość, z jaką pisarka obserwuje i opisuje własne ciało, jest fascynująca i wręcz instruktażowa. Powszechnie na przykład wiadomo, że kobiety w ciąży mają mdłości, ale mało mówi się o tym, że zmieniają się wówczas ich sny, odczuwanie zapachów, że wracają atawistyczne instynkty. I znowu: mdłości to eufemizm, Gretkowska z porażającym naturalizmem pisze o rzyganiu. A także o bieganiu do toalety, o puchnięciu palców, o zmęczeniu i zniechęceniu, ale i o chwilach jasnych, prawdziwie "błogosławionych". Taką książkę można przeczytać w jedną noc, tym bardziej, że nie wiadomo, kiedy właściwie autorce przerwać – podobnie jak nie wypada odłożyć słuchawki, kiedy zwierza nam się ciężarna przyjaciółka. Nawet, kiedy zaczyna bredzić lub wygłaszać niesprawiedliwe sądy. Właśnie niewyważone, krzywdzące sądy są przyczyną, dla której książka Gretkowskiej może zaszkodzić. Sama pisarka, jak się zdaje, spodziewała się ataku z innej strony: bała się, że sprzeciw wywoła sama konwencja "ciążownika". Faceci nie uwierzą. Alkoholizm, polityka, z osobistych rzeczy impotencja – to jest godny temat. Cierpienie, zmaganie się z sobą samym. Jakieś rodzenie, ciąża? Niemęskie, niekulturalne. Reakcja czytelniczek też budziła obawy: Dla feministek za kobiece, dla pisarek banalne, bo normalne. Tymczasem książce można wróżyć duży sukces, bo tak osobisty raport z wewnętrznego poligonu (mnóstwo tu walki i dramatyzmu) jest rzeczywiście czymś pionierskim, wcale nie mniej ciekawym niż opis alkoholowych zmagań. Doskonale, że ktoś wreszcie podszedł do ciąży odważnie i poważnie. Rzecz zatem nie w samej decyzji obnażenia, raczej w tym, co odsłania się przy okazji. A odsłaniają się pretensje, złość, resentymenty. Przyszli rodzice podejmują decyzję, czy zostać w Szwecji, czy wrócić do Polski, co dla autorki stanowi wybór o wymiarze bez mała tragicznym, bo nie cierpi Szwedów i nienawidzi Polaków. Mnożą się niekonsekwencje: Gretkowska pisze felietony do pism ilustrowanych, udziela osobistych wywiadów, pozuje do prowokacyjnych zdjęć, a jednocześnie wyraża się z niekłamaną pogardą o swoich, było nie było, pracodawcach. Ma poczucie własnej sprzedajności, a za chwilę atakuje naiwnych prostaczków, którzy mogliby ją za to potępiać. Pokazuje też nieprzyjemne kulisy powstawania książki, choćby użeranie się z korektą. Masz, czytelniku, czego chciałeś: pełną szczerość, odkłamany obraz świata. Jeśli czujesz niesmak, są to już twoje własne mdłości. Można się zastanowić, czy w towarzyszącym ciąży kulturowym tabu nie tkwi jednak jakaś głęboka mądrość. Ukrywanie odmiennego stanu lub po prostu nie robienie z niego afery ma dużo uzasadnień, od magicznych po racjonalne: żeby nie zapeszyć, nie przywabić "złego", nie odstraszyć partnera, nie stracić pracy. Jest jednak powód daleko subtelniejszy, który czyni całą rzecz wstydliwą: skoro natura wbrew emancypacji wpędza człowieka z powrotem w samicę, rozpętując hormony i humory, może jest to jakiś sygnał, by się wyciszyć, wycofać i nie osądzać całego świata? Bo ciąża nie jest żadnym przeanieleniem, przeciwnie, bolą plecy, wszystko jest nie tak, ludzie stają się bandą kretynów. Tylko czy warto o tym pisać? Dlatego kończymy lekturę nieco przybici wyznaniami bystrej skądinąd przyjaciółki, która szczyci się tym, że jest szczera. Skoro już wszystko jest na sprzedaż, czy nie tęsknimy za odrobiną prywatności i pruderii? No tak, ale pruderia jest nudna, właśnie dlatego kiepsko się sprzedaje. Kolejne tabu poszło na licytację, zostaliśmy na golasa, stropieni i zdezorientowani. |
| Autor: Filip Data: 21/06/2001 14:40:02 |
| Krytykowanie Gretkowskiej, ktorej Nike nalezy sie 10 razy bardziej niz szacownym trupom dostajacym ta nagrode co roku, nalezy do dobrego tonu wsrod naszych elit literackich. "skandalistka, pornografka, ekshibicjonistka, efekciara, fe jakie niesmaczne...".
NIe zmienia to faktu, ze Gretkowska to najlepsza z zyjacych pisarzy polskich. Jej przezycia emigracyjne sa przezyciami mojego pokolenia. Ma cudownie normalne spojrzenie na rzeczywistosc, i dostrzega to czego nie sa w stanie dosrzec krajowi tworcy tytulowani. Jest tez autorka najpiekniejszego opisu milosnego w literaturze polskiej. I prosze wybaczyc, drogie "kregi opiniotworcze", intelektualnie i artystycznie wyprzedza was o lata swietlne. |
| Autor: jelo Data: 21/06/2001 18:07:17 |
| hmm, tylko tyle. gust gretkowskiej niedaleko pada od gustu jej wielbicieli. pytanie - kto tu mówi prawdę? |
| Autor: Mietas Budyń Data: 21/06/2001 22:17:51 |
| Adam Małysz aeja aeja aeja o ! |
| Autor: GrigorijGolarkin Data: 22/06/2001 09:42:39 |
| Ach, uwazajcie, moi mili, bo to niebezpieczna ksiazka -- ciekawie sie ja czyta, a przeciez nie powinno sie ciekawie czytac czegos takiego. Robi wam Gretkowska wode z mozgu, a wy, naiwni, czytacie w najlepsze. Niebezpiecznie, niebezpiecznie. Po Siemionie kolejna tandeciara, Gretkowska, was nabiera jak dzieci na swoje wyroby. Na szczescie duza pani recenzentka was dopilnuje. |
| Autor: Filip Data: 22/06/2001 14:12:40 |
| Masz racje. Dzieki Bogu, Pani nauczycielka i grono pedagogiczne sa z nami, i powiedza nam, co ma sie nam podobac, a czego nie czytac, bo szkodzi. |
| Autor: Ireck Data: 23/06/2001 13:05:43 |
| Nie czytałem, ale po przeczytaniu powyższych opinii nie spocznę, aż przeczytam. Jestem pewny, że nie będę żałował. |
| Autor: wodnica Data: 27/06/2001 10:47:59 |
| O pupa! Pupa! Pupa!
Wreszcie dotarlo - Gombrowicz byl w permanentnej ciazy!!! :-) |
| Autor: Malena Data: 29/06/2001 23:23:55 |
| Zastanawiam sie, czy to przypadkiem nie zwykla poza, ze na nazwisko pani Gretkowskiej trzeba zareagowac niechetnie (nawet wowczas, gdy lektura wciaga), przemawia przez Pania recenzentke.
A moze to zazdrosc, w obliczu tak bogatych przezyc pani Manueli, przemawia przez Kobiete- recenzentke? |
| Autor: BOGUSLAW Data: 03/07/2001 21:14:30 |
| To swietna ksiazka, w pelni zgadzam sie z recenzentka,
latwo sie czyta bo wciaga. Jednak ja poruwnal bym ja do norweskiego nurtu pisarstwa maciezynskiego np: " Przy wspulnym stole " Noki Gustawson, a ta z kolei pozycja zupelnie mi sie nie podoba. |
| Autor: Irena Data: 05/07/2001 08:11:21 |
| Gretkowska jest calkiem w porzadku i ma prawo pulikowac swoje dziela. Nie musimy tego ani kupowac, ani czytac. Dla mnie osobiscie jej tworczosc nie odkryla nic nowego... Jej spostrzezenia plus pare gierek jezykowych i chwytow pod publiczke - to wszystko. Oczywiscie moge sie mylic. O wiele bardziej mi sie podobala jej ksiazka "Swiatowidz". Moze w tej ksiazce byla wlasnie bardziej naturalna, bo nie musiala udawac szczerosci. |
| Autor: ntnt Data: 08/07/2001 22:34:10 |
| jesli ktos w jakimkolwiek stopniu odzwierciedla to, co na poziomie antropologicznym stalo sie z mieszkancami terenow pomiedzy odra a bugiem, to jest tym kims Manuela Gretkowska. moze sie nam podobac lub nie, ale to juz tylko kwestia gustu, ktory moze byc roznoraki. ona jest obserwatorem i komentatorem. jej ekshibicjonizm jest najlepszym tego przykladem (bo polaczony z chrescijanstwem). tak na marginesie, kocham ten jej postmodernizm :) |
| Autor: Mała Data: 29/05/2002 10:01:12 |
| Bardzo trafna ksiązka,odzwierciedlająca faktyczny stan ducha kobiety w stanie błogosławionym bez tych wszystkich wniebowziętych ble-ble.Po prostu świetna książka!! Trzeba czytać i podziwiać talent autorki. |
| Autor: jusek Data: 25/06/2002 15:42:28 |
| nie czytalem kurka - ale przeczytam :) |
| Autor: Paula Data: 20/07/2002 17:08:39 |
| Manuela Gretkowska "ubiera" moje myśli w słowa i nadaje im sens. Dzięki. |
| Autor: paollo Data: 09/02/2003 16:44:38 |
| cóż... "polka" nie była mimo wszystko szczytem możliwości literackich pani manueli... polecam za to bardzo gorąco "sceny z życia pozamałżeńskiego", które plasują moim zdaniem gretkowską zdecydowanie na szczycie naszej lokalnej, polskojęzycznej piramidki literackiej... miałem przyjemność czytać tę rzecz w maszynopisie (w sprzedaży od 15 marca) i jestem pod wrażeniem. to gretkowska nawiązująca do podręcznika do ludzi, kabaretu metafizycznego, ale dużo lepsza, duzo bardziej swobodnie flirtująca z językiem, z czytelnikiem, z historią... |
| Autor: Marta Data: 12/02/2004 22:06:54 |
| Jestem głęboko zbulwersowana recenzją. Nie mogę pojąć, jak można być kobietą i jednocześnie zapierać się kobiecych odczuć, szkalować, to co kobiece, tylko dlatego, że kobiece. Wydaje sie, że pani recenzentka z chęcią będzie czytać o rzyganiu alkocholików (broń Boże alkoholiczek, bo zjawisko alkoholizmu wśród kobiet - jeśli rozumiem szanowną panią recenzentkę - także jest uzasadnione głęboką mądrością tabu), natomiast mdłości kobiet w czasie ciąży nazwie cichutko womitowaniem, bo przecież kobiety i ryby głosu nie mają, i ksiązkę, o tym że ciaża nie jest błogosławionym stanem w każdej chwili jej przebiegu, odłoży ze wstrętem. Womitować mi się zachcialo po przeczytaniu tej niezbyt madrej recenzji. Odór dulszczyzny dusi moją psychę! Pani recenzetce polecam "Kobietę bez winy i wstydu"Eichelbergera. Życzę wyzbycia się katowskich skłonności wobec wlasnej płci. I szerszych horyzontów myślowych. |
| Autor: naja Data: 24/03/2004 08:41:12 |
| mnie "POlka" niczym nie zaskoczyła, adekwatnie opisała w sposób niezbyt, muszę powiedzieć, drastyczny odczucia towarzyszące ciąży
już miałam się zdegustować, że jednak to jest trochę za proste pisanie, ale przypomniałam sobie, że grzeczne dziewczynki o takich rzeczach nie powinny mówić, a grzeczni chłopcy nie powinni słuchać, czyli że jednak książka była Polkom bardzo potrzebna odwołuję się do swojego niepokalanego autorytetu "POlki, która rodziła" ;) i oświadczam, że najeżdżanie na tą powieść jest możliwe tylko w wypadku, kiedy ktoś ma kisiel w głowie i zero styku z rzeczywistością a w ogóle podejrzana sprawa: "książki, które mogą zaszkodzić", durny dział, nie zajrzę więcej |
| Autor: bracket Data: 25/03/2004 11:22:54 |
| Tak swoja droga czy teksty moga szkodzic? Wydaje mi sie zbyt arbitralnym i anachronicznym stwierdzenie ze jaks literatura jest dobra albo zla. Mozna co najwyzej wytknac niedociagniecia formalne a co do tresci...coz, paradygmatyczny material tekstu pozwala na wybor, selekcje, jest polem semiozy. Pozostaje tylko kwestia jak poruszamy sie w tej strukturze krysztalu... w sieci konotacji. |
|
autorzy |