![]() |
||
| Justyna Jaworska Poeci w średnim wieku Wydawnictwo "Nowy Świat", Warszawa 2001 Poeci w średnim wieku Pierwszy konflikt pokoleń podzielił tragików greckich i odtąd problem pokoleniowy powraca, odnawiając spory i dostarczając zajęcia komentatorom. Napięcie między starymi i młodymi, mistrzami i uczniami nieustannie napędza historię literatury; przynajmniej krytycy poetyccy cały czas jadą na tym właśnie wózku, zataczając mniejsze i większe kółka. Wydawcy jadą wraz z nimi. Kwestia pokoleniowa, choć niemiłosiernie wyeksploatowana, sama się narzuca, kiedy zastanowimy się nad strategią warszawskiego wydawnictwa "Nowy Świat". Firma istnieje niemal od dziesięciu lat, specjalizując się głównie w poezji. Ostatnio zauważalnie wzmogła działalność – w tym roku zdążyła już wydać dwadzieścia pozycji. Rozmach przedsięwzięcia trudno ocenić, nie znamy nakładów, tomiki wyróżnia na pewno ciekawa szata graficzna oraz fakt, że ich autorzy to zazwyczaj poeci w średnim wieku. Chciałoby się dodać: średni poeci w średnim wieku, gdyby nie było to krzywdzące uogólnienie. A przecież nie znajdziemy tu nazwisk z pierwszej ligi, większość twórców debiutowała w latach siedemdziesiątych lub nieco później, niektórzy (jak Józef Baran czy Krzysztof Lisowski) zdobyli pewien rozgłos, lecz w wąskich kręgach. Nie znajdziemy pośród nich ani wielkich, nobilitowanych starców, ani tak zwanych trzydziestolatków (dziś już klasyków koło czterdziestki), ani poetów "najnowszej generacji". Mamy raczej do czynienia – żeby już skończyć z ową niezręczną klasyfikacją – z dojrzałymi outsiderami. Po co jeszcze raz poruszać kwestie pokoleniowe? Może po to, by zwrócić uwagę na twórców nieco pomijanych, co to nie wypłynęli na Nowej Fali, a i na "brulion" się nie załapali. Pytanie, czy mieli pecha, czy też po prostu przyćmili ich lepsi? Było pewnie różnie. Być może za to teraz specyficzna oferta wydawnictwa "Nowy Świat" znajdzie uznanie u specyficznych czytelników – również dojrzałych outsiderów, którzy chcieliby wyjść poza krąg wciąż tych samych nazwisk, a zarazem nie ufają modnym debiutantom. Takim właśnie czytelnikom powinien się spodobać tomik Józefa Kurylaka Zmierzch jest doktorem filozofii – uduchowiony i zarazem autoironiczny zapis zmagań z obsesją śmierci, notatki ponurego pustelnika z lasów pod Przemyślem. Ciemne, mistyczne, a czasem przewrotnie zabawne opisy nocy duchowej, walki wiary z depresją, mają w sobie żar pierwszych chrześcijan.. W porównaniu z gorejącą, ocierającą się o szalone wizje poezją Kurylaka język Krzysztofa Lisowskiego z Rzeczy widzialnych i niewidzialnych jest powściągliwy, chłodny, z ducha jakby skandynawski. Nic dziwnego – wiersze powstały na Gotlandii, poeta dostał szwedzkie stypendium. Stąd delikatny dystans i dużo opisów światła przy rozmaitej pogodzie. Żadnego dystansu nie znajdziemy za to w porażająco osobistym zbiorze Leszka Czuchajowskiego Jej portret. Jest to cykl trenów poświęconych tragicznie zmarłej młodej żonie, książka dla autora zapewne terapeutyczna. Szczerość i prostota owego dziennika żałoby zdolne są dotrzeć nawet do czytelnika bez literackiego wyrobienia. "Nowy Świat" wydaje też poetki, niektóre wyraziste i drapieżne. Na przykład lakoniczne, wręcz minimalistyczne wiersze Doroty Koman i ekspresyjne teksty Anny Saranieckiej, w większości znane z piosenek Renaty Przemyk, łączy tak zwany pazur i podobny ton goryczy. Zestawienie, z konieczności wybiórcze i zdawkowe, nie prezentuje ani nie osądza. Dojrzali outsiderzy i tak dokonają wyboru samodzielnie. Może sięgną po swego rodzaju rodzynek w ofercie wydawnictwa, czyli Armadę nocy Georga Heyma, młodo zmarłego niemieckiego poety sprzed pierwszej wojny? Ta nieoczekiwana pozycja z klasyki, doskonale zresztą przetłumaczona, opracowana i wydana, nobilituje "Nowy Świat" tak dalece, że można mu puścić w niepamięć decyzje mniej udane. Znamienne swoją drogą, że Heym utonął w przeręblu jako dwudziestoczterolatek, dzięki czemu ominął go los poety w średnim wieku, zazwyczaj nie do pozazdroszczenia.
|
|
autorzy |